Nauka obsługi koparki
Zakup nowej maszyny do kopalni to dopiero początek. Nim rozpocznie w pełni wydajną pracę, trzeba ją dostosować do specyficznych warunków eksploatacyjnych. Nie inaczej było z potężną koparką pływającą, od niedawna działającą na trudnym złożu kopalni Bierkowce

Kiedy w 1992 r. BIELINEX-BETON przejmował bierkowicką kopalnię wraz z maszynami oraz załogą, wiele osób twierdziło, że nie można tu produkować wysokiej klasy żwirów z uwagi na silnie zanieczyszczone gliną złoże. – Nie obawialiśmy się jednak tego – zapewnia Leonard Miara, główny mechanik Szczecińskich Kopalni Surowców Mineralnych S.A., do których należy BIELINEX-BETON.
– Z naszego punktu widzenia złoże o punkcie piaskowym 50% jest bardzo dobre, pomimo zawartości nawet 15% gliny. Bardzo dobre, jednak niełatwe w eksploatacji i wymagające dobrania odpowiednich maszyn.
![]() |
Po modernizacji. Zakład przeróbczy Bierkowice, po wprowadzeniu wielu nowoczesnych rozwiązań, osiąga wydajność rzędu 350 T/h. Bierkowice otrzymały nowe urządzenia: przesiewacze AMMANN (wstępny dwupokładowy – 2 x 18 m2, wtórny trzypokładowy – 3 x 14 m2), odwadniacz piasku kołowo-wstęgowy Stichweh ES 4009BL12 z automatyką, kruszarkę stożkową PEGSON Automax 1000 z automatyką, drugą płuczkę mieczową. |
Nowa, wielka koparka
Niedawno zakład w Bierkowicach przeszedł gruntowną modernizację. Jednym z elementów tego procesu było zakupienie nowej koparki pływającej. Jaka maszyna jest odpowiednia do pracy na „bogatym” w iły złożu (o kształcie rynny), niemal całkowicie zawodnionym, o bardzo słabo „pracujących” ścianach? – Po konsultacjach ze specjalistami – mówi Leonard Miara – zdecydowaliśmy się na koparkę kubełkowo-łańcuchową BEYER E2s z głębokością kopania do 22 m poniżej lustra wody i o wydajności nominalnej 400 T/h (teoretyczna 550 T/h).
Maszyna z pewnością do najmniejszych nie należy, jej długość to 55 m, szerokość 8 m. Koparka wydobyty urobek podaje na ruszt wstępny do separacji nadgabarytów powyżej 180 mm, czyli nadziarna z zanieczyszczeniami które to są topione do wody. Ziarno poniżej 180 mm trafia na dwupokładowy przesiewacz odwadniający urobek. Nadziarno 90-180 mm z górnego pokładu w przypadku nadmiernego zanieczyszczenia gliną jest topione. Dla zminimalizowania strat w/w nadziarna oraz wyeliminowania przerw w produkcji została zamontowana zdalnie sterowana klapa. Z uwagi na występujące zaniki napięcia i niebezpieczeństwo zasypania turasa dolnego z kratownicą, koparka jest wyposażona w agregat do zasilania awaryjnego wind manewrowych i windy podnoszenia kratownicy w celu wycofania się spod ściany. Przenośnik zdawczy na koparce podaje odwodniony materiał na trzy przenośniki pływające typu Katamaran, o łącznej długości 102 m, oraz przenośnik woda – ląd, o długości 25 m.
Przenośniki lądowe przenoszące materiał do zakładu przeróbczego mają ponad 600 metrów długości. Aby optymalnie prowadzić proces wydobycia, na przenośniku za koparką zamontowana jest waga taśmowa, która pomaga kontrolować wydajność. Ponadto koparkę wyposażono w telewizję przemysłową, która zwiększa komfort operatora podczas eksploatacji maszyny i pomaga w ciągłej kontroli newralgicznych punktów. – Równocześnie mamy możliwość zdalnego podglądu on-line dla dozoru i kierownictwa – mówi Leonard Miara.
Nauka obsługi
Początki pracy koparki nie były łatwe. Podczas eksploatacji trudnych partii złoża, glina z urobku, przy małej ilości wody, zaklejała sita górne przesiewacza odwadniającego, co powodowało wzrost strat nadziarna oraz konieczność przerwania wydobycia w celu wyczyszczenia sit. By rozwiązać ten problem, na początku bieżącego roku maszyna została wyposażona w instalację do odzysku piasku. – Instalacja ta dała nam wymierne korzyści – wyjaśniają przedstawiciele SKSM, wymieniając m.in. możliwość odzysku traconego piasku, lepsze odwodnienie urobku oraz komfort w jego transporcie do zakładu.
– Na początku eksploatacji ciężko było się poruszać tak dużą maszyną na sztucznie przygotowanym małym basenie – mówi Leonard Miara. – Dodatkowo – ze względu na nadziarno topione z rusztu wstępnego przed przesiewaczem oraz okresowo topioną glinę z nadziarnem po przesiewaczu odwadniającym – w zbiorniku powstawały niewidoczne, podwodne wyspy – tłumaczy główny mechanik SKSM. W wyniku podpierania na tych wyspach zwisającego dolnego łańcucha, zmniejszało się napięcie łańcucha z kubełkami, który spadał z turasa dolnego. Problem ten wyeliminowało zainstalowanie prowadnic.
Z czasem operatorzy maszyny poznawali specyfi kę jej pracy i równocześnie warunki, w jakich działa najefektywniej. Z uwagi na konieczność utrzymywania optymalnego kąta kratownicy (aby kubełki były dobrze wypełnione) konieczny jest podział złoża na głębokości do zalecanych wysięgów. Głębokie partie są eksploatowane na maksymalnym wysięgu, a wkrótce dla płytkich partii złoża (poniżej 10 m) wysięg z pontonami będzie skrócony. – Taka praca pozwala na zmniejszenie kosztów eksploatacji, optymalne zużycie części ścieralnych i bezpośrednio z nimi związanych, jak i spadek zużycia energii elektrycznej – wg zapewnień producenta oraz dozoru kopalni.
Po miesiącach testów, trudnej pracy, awarii, wprowadzania ulepszeń można powiedzieć, że maszyna „oswoiła się” ze złożem, a pracownicy Bierkowic poznali jej specyfikę, możliwości i „nawyki”.
Autor: Przemysław Płonka
Artykuł został opublikowany w magazynie "SiMB" nr 4/2011